Rower na pasek zamiast łańcucha – wrażenia z użytkowania

Rowery to moja pierwsza pasja, której stałem się świadomy i aktywnie zacząłem ją rozwijać. Od tego czasu miałem okazję używać szeregu rowerów o różnych zastosowaniach – fulla XC, roweru zjazdowego, sztywnej dualówki, rowerów szosowych nowoczesnych i vintage. Większość rzeczy która mnie interesowała, miałem okazje wypróbować, oprócz jednej – roweru z paskiem zamiast łańcucha. Na odpowiedni model polowałem kilka lat, kiedy się wreszcie trafił postanowiłem spróbować.  Teraz wiem, że było warto.

Co skłoniło mnie do zakupu roweru z paskiem zamiast łańcucha?

Mając kilka rowerów i coraz mniej czasu aby na nich jeździć, maiłem dość prac związanych z serwisowaniem. Nie lubię, kiedy w rowerze coś skrzypi, chrupie, hałasuje. Staram się aby każdy rower był w możliwe dobrym stanie technicznym i dawał jak najwięcej przyjemności z jazdy. Smarowanie łańcucha, tak aby nie hałasował podczas jazdy, czyszczenie gdy się zabrudzi piachem lub zwyczajnie zrobi się czarny, to jedno z bardziej uciążliwych zadań. Nie jest to trudne, po prostu wymaga czasu, odpowiedniego miejsca i ubrudzenia rąk.

Dodatkowo łańcuch należy regularnie zmieniać. Jeśli będziemy jeździć na zbyt mocno zużytym łańcuchu, w którym odległość pomiędzy ogniwamy zwiększyła się, wytrą się również zębaki na kasecie i korbie. Wówczas nowy łańcuch nie przyjmie się zbyt dobrze na starych zębatkach, a w bardziej skrajnym przypadku trzeba będzie wymienić cały napęd. Żywotność standardowego łańcucha to od 3 do 5 tysięcy kilometrów, lub trochę więcej jeśli jeździmy wyłącznie w czystych warunkach, np. tylko po czystym asfalcie, w suchą pogodę.

Na dobrą sprawę wystarczy wyjść raz na rower w mocno piaszczystych lub błotnych warunkach i trzeba będzie albo serwisować łańcuch, albo pogodzić się z nieprzyjemnymi dźwiękami i szybszym zużyciem. Ponieważ mam rowerowe OCD, postanowiłem wypróbować alternatywne rozwiązanie.

Zalety paska w rowerze

  • Pasek, w przeciwieństwie do łańcucha, jest całkowicie niesłyszalny, gdy pedałujemy. Jadąc na rowerze z paskiem jedyne co słychać, to szum opon na asfalcie, nawet jeśli są to gładkie opony. Nawet zeskakiwanie z krawężników czy jazda po kocich łbach nie powoduje żadnych odgłosów.
  • Paska się nie smaruje. Oznacza to, że nie brudzi on nóg, nogawek, ani rąk, gdy go dotkniemy. Nie musimy też wozić ze sobą smaru, ani zastanawiać się jaki smar na jaką pogodę stosować.
  • Pasek nie rdzewieje, bez względu na warunki, nie wyłączając zimy i sypania solą
  • Do czyszczenia paska, co i tak jest rzadkością, wystarczy zwykła woda, zamiast odtłuszczacza, benzyny, lub innego rozpuszczalnika. To prostsze, tańsze, łatwiej dostępne i bardziej ekologiczne rozwiązanie.
  • Nie trzeba pilnować zużycia paska – jeździmy do czasu aż się zerwie, albo zacznie przeskakiwać i nie ryzykujemy uszkodzenia napędu
  • Żywotność paska deklasuje łańcuchy. W skrajnie trudnych warunkach pasek wytrzyma 30 tysięcy km, w warunkach miejskich nawet 80 tysięcy. To od 6 do 16 razy dłużej niż łańcuch. Dla wielu osób, które mniej intensywnie korzystają z dwóch kółek może to oznaczać jeden pasek na całe życie roweru bez konieczności zajmowania się napędem.
  • Absolutnie minimalne nakłady serwisowe – w warunkach miejskich można jeździć kilka sezonów bez żadnych dodatkowych zabiegów
  • Pasek jest kompatybilny z przerzutkami wewnątrz piasty, które są zamknięte szczelnie i zanurzone w oleju, jak skrzynia biegów w samochodzie. W efekcie same przerzutki również nie wymagają nakładów serwisowych, nawet po jeździe w trudnych warunkach

Wady paska w stosunku do łańcucha

  • Największą wadą jest mała dostępność – zarówno gotowych rowerów, jak i poszczególnych części. Jeśli nie chcemy wydać 5 – 6 tysięcy złotych na nowy rower z paskiem typu miejskiego (bez amortyzatora) i nie chcemy samemu składać z części, to będziemy mieli do wyboru dosłownie kilka używanych sztuk rozrzuconych po całej Polsce i większość nie w tym rozmiarze i nie tego typu co szukamy. Jeśli w terenie spotka nas awaria, to żaden sklep rowerowy nie będzie miał części od ręki.
  • Pasek stanowi jedną całość i nie można go rozpiąć jak zwykłego łańcucha. Oznacza to, że do stosowania paska wymagana jest specjalna rama, której tylny trójkąt można rozłączyć w celu przełożenia paska do środka. Stosowanie zwykłej ramy od roweru, który już mamy jest wykluczone w przypadku paska
  • Pasek jest napinany za pomocą regulacji położenia tylnego koła, lub rzadziej przy zastosowaniu mimośrodu w miejscu suportu – jak łańcuch w rowerze bez przerzutek. Dzięki temu nie spada, ale oznacza to, że albo nasz rower z paskiem nie będzie miał przerzutek wcale, albo będą to przerzutki wewnątrz piasty. Te z kolei są cięższe od standardowych przerzutek (chociaż sam pasek jest znacznie lżejszy od łańcucha) i mają mniejszy zakres dostępnych przełożeń, co wyklucza zastosowania ekstremalne i stricte sportowe.
  • Napinanie paska wymusza mocowanie tylnego koła dużymi śrubami, a nie szybkozamykaczem. Oznacza to, że zmiana dętki w tylnym kole jest znacznie bardziej kłopotliwa i czasochłonna, niż w towerze z kołem na szybkozamykacz. Wymaga wożenia większych kluczy, oraz pewnej wprawy.
  • Specjaliści mówią, że zwykły łańcuch jest najbardziej efektywnym sposobem transferu energii z nóg kolarza na tylne koło. Straty energii w przypadku paska są o kilka procent większe. Ja mam na koncie najdłuższe trasy, jakie pokonałem na rowerze, właśnie na pasku i nie czułem zauważalnej różnicy, wspominam o tym jednak na wszelki wypadek.

Komu polecam pasek?

Napęd Carbon Drive firmy Gates w swojej bardziej wyczynowej odmianie CDX mnie nie rozczarował. Jak dotąd nie miałem z nim najmniejszego problemu, a działa lepiej niż się spodziewałem. Po prostu nie słuchać, że jadę- bez względu na warunki. Najważniejsze jednak, że nie muszę nic robić, aby ten stan wysokiej klasy działania roweru zachować. Po prostu działa.

Komu polecam napęd na pasek? Na pewno koneserom rowerowym, ale ich przekonywać nie muszę :) Prawdopodobnie interesowali się paskiem od jakiegoś czasu, albo już go mają. Poza tym bezobsługowy pasek sprawdza się rewelacyjnie w rowerach miejskich i turystycznych, na które wsiadamy i chcemy po prostu dojechać do celu. Dodatkową korzyścią jest wyeliminowanie szansy na pobrudzenie ubrania. Pasek nadaje się również na wyprawy w ekstremalnych warunkach – na pustyni czy po śniegu, o ile nasz rower wyposażony jest w odpowiednią odmianę, która nie jest przeznaczona tylko do rowerów miejskich.

Ja jestem bardzo zadowolony z zakupu. Jest to mój pierwszy rower dostosowany do sakw i jednocześnie pierwszy, który działa zawsze bajecznie cicho i płynnie, bez ciągłego wysiłku wkładanego w serwisowanie. Rower sprawia mi tym większą przyjemność, że polowałem na niego wiele lat i wreszcie spełniłem swoje rowerowe marzenie.

  • poison

    Cześć Robert. ;) Już od jakiegoś czasu obserwuje ciekawostki oparte o Gates Carbon Drive i wczoraj trafiłem na Twojego bloga.
    Jeśli można spytać to ile kosztuje przyjemność oparta o CDX i jakie jest źródło tego roweru? BeatBike czy coś innego?
    Obecnie sam poszukuję czegoś dla siebie i będe wdzięczny za wszelkie wskazówki, raczej nastawiam się na biegi w tylnej piaście niż singla, oponki żeby się chociaż te 32C zmieściły, cena to kwestia drugorzędna, choć ramę wolałbym mniej ‚klasyczną’. :)
    Na razie na polskim rynku znalazłem jeden model Marin, zresztą bardzo tani, choć niestety nie na najwyższym osprzęcie, pewnie z dostępnością również krucho, ponadto nie do końca mi pasują linki które idą na zewnątrz, lubię pochowane. :)
    Pozdrawiam serdecznie.

    • Ja swój rower kupiłem jako używany, z komisu rowowego, chociaż bardzo trudno było na nim znaleźć jakiekolwiek ślady użytkowania i był to raczej sprzęt powystawowy. Stąd była to okazja jedyna w swoim rodzaju i nie da się jej raczej powtórzyć, czy do czegoś odnieść. Z moich obserwacji wynika, że używki w różnych stanach chodza w cenach od 2 do 3 tysięcy złotych. Domyślam się, że chodzi o Marin Fairfax. Więcej rowerów na pasek można znaleźć tutaj: https://www.beatbike.pl/sklep/produkty/rowery

      • Schowane linki ma choćby UNIBIKE – Freeway
        https://www.beatbike.pl/sklep/produkt/urban-cross/unibike-freeway

        • poison

          Freeway już ze mną, dokleiłem mu M540, doszła jeszcze gięta kierownica Ritchey’a 710mm bo tam standardowo 600 i chciałem lekko szerzej, gripy Ergon GP2 (są teraz w super promo na Allegro, pierwsza wersja za 3x taniej niż sklepowa cena – polecam kupić) i póki co sobie testuje. Z modyfikacji na „dzień dobry” to wrzuciłem jeszcze SmartSam 28×1.65 zamiast oryginalnych gumek (nic szerzej z tyłu nie wejdzie) oraz lekko dłuższy mostek. Przerzutki planetarne to fajna rzecz i łatwo się przestawić. Mam do Ciebie natomiast pytanie co do właśnie samego Alfine, czy na jakimś mocniejszym wyboju potrafi Ci przeskoczyć czy to raczej wina niedoregulowanej przerzutki, np. zbyt luźnej linki? Zdarzyły mi się takie pojedyncze sytuacje podczas jazdy przez miasto i zaliczenia dziury ale jeszcze tego nie analizowałem, warto czasem spytać. :)

          P.S. A co do Freeway to dostałem jeszcze taki upust, że wstyd było tego nie wziąć, aczkolwiek ze względu na moje 192cm to jest tak na styk do butów
          zimowych NorthWave Celsius GTX 2, no i z polem do regulacji przy letnich tj. Shimano M089.

          Pozdrawiam serdecznie.

          • odpowiadając na pytanie, u mnie nawet przy mocnych wybojach, od których natychmiast rozbolały mnie ręce, nic nigdy nie przeskoczyło, zarówno jeżeli chodzi o biegi, jak i o sam pasek. Prawdopodobnie coś wymaga regulacji w Twoim wypadku. Żółte kreski przy pięście się pokrywają na 4 biegu? Jeśli tak, to zostaje chyba tylko napięcie paska. Ciesze się, że zakup ogólnie udany i mam nadzieję, że będzie sprawiał dużo radości z jazdy. Pozdrawiam!